Humor ubezpieczeniowy – autentyczne historie z życia
Humor ubezpieczeniowy – te historie wydarzyły się naprawdę. Fakty zebrał i skomentował Szczepan Sadurski, publikowało czasopismo satyryczne Twój Dobry Humor (2005-2007)
Ubezpiecz swoją kaczkę
• Czy kaczka musi mieć wykupioną polisę OC, tak jak wszystkie pojazdy poruszające się po polskich drogach? Z wyroku hrubieszowskiego sądu wynika, że tak. Ale cofnijmy się o kilka miesięcy wstecz. Do gospodarstwa pani Marzeny przybiegła wnerwiona nieznajoma twierdząc, że jedna z kaczek wyfrunęła z obejścia i zderzyła się z jej samochodem, powodując duże straty. Pani Marzena zdębiała, bo nie słyszała żadnego huku, a jej kaczki, nie dość że ledwo chodzą (nie mówiąc już o fruwaniu) jak zwykle siedzą w swoim ulubionym miejscu i są w komplecie, całe i zdrowe. Właścicielka samochodu pokazała wgnieciony błotnik i porysowane drzwi swego auta. Samochód uszkodzony tak, że zderzenia z nim nie mógłby przeżyć wielki pies albo baran, a co dopiero kaczka. Po chwili zjawił się policjant, który wręczył gospodyni mandat za „nieupilnowanie zwierząt gospodarskich”. Wkrótce sąd uznał kaczkę za winną spowodowania wypadku, a jej właścicielkę zobowiązano do zapłaty za uszkodzony samochód (ponad 2 tys. zł). Jak by tego było mało, właścicielka kaczki wkrótce otrzymała z PZU pismo, żądające ubezpieczenia swojego samochodu marki Kaczka, o numerze rejestracyjnym: KACZKA. Gosposia Marzena na motoryzacji się nie zna, ale skoro w PZU słyszeli o samochodzie marki Kaczka – na pewno znają się na swoim fachu.
Zniżka wiele warta
• Warta przygotowała ofertę ubezpieczeniową o nazwie: Parafia. Każdy, kto ubezpiecza samochód lub mieszkanie i okazuje karteczkę podpisaną przez proboszcza, że jest katolikiem, otrzymuje 20-procentowy rabat. Nie wiemy wyznawcy innych religii też mogą liczyć na podobny rabat, czy są przez Wartę gorzej traktowani. A może nie mają samochodów i mieszkań?
Humor ubezpieczeniowy: Tajemnicze banki
• Miałeś stłuczkę samochodową na drodze, a sprawca uciekł z miejsca zdarzenia? Spisałeś numer rejestracyjny samochodu sprawcy, masz świadków zdarzenia i sądzisz, że zgłoszenie na policję na coś się przyda? Niekoniecznie. Może się zdarzyć, że samochód sprawcy jest kupiony na kredyt, a jego właścicielem jest bank. A bank nie ma obowiązku udzielania informacji o danych użytkownika samochodu, bo obowiązuje go tajemnica bankowa. Sprawca uniknie odpowiedzialności za swoje wykroczenie, a ty będziesz musiał pokryć koszt naprawy stłuczki, bo twoja firma ubezpieczeniowa nie będzie wiedzieć, do kogo zwrócić się o wypłatę odszkodowania.
Nieszczęście w szczęściu
• Pewien dom w Łodzi przyciąga wielkie samochody jak magnes. Raz wpadł do niego barakowóz, innym razem rąbnął w niego Jelcz, a niedawno potężną wyrwę w ścianie domu zrobiła ciężarówka Star, która sama sturlała się, po zaparkowaniu na pobliskiej górce. Na szczęście właściciel Stara jest ubezpieczony, więc firma ubezpieczeniowa zapłaci za szkodę. A teraz gorsza informacja: rzeczoznawca przybędzie dopiero za tydzień, a odszkodowanie wypłaci najwcześniej za miesiąc. Trzeba teraz mieszkać w domu z wielką dziurą w ścianie i modlić się, że zanim przyjdzie rzeczoznawca, kolejny samochód nie wjedzie do domu.
Łowcy odszkodowań
• W podkarpackich szpitalach pojawili się przedstawiciele firm żerujących na ludzkim nieszczęściu i zajmujących się uzyskiwaniem odszkodowań za wypadki. Docierają do łóżek z ciężko rannymi w wypadkach samochodowych lub ich krewnych i obiecując załatwienie wysokiego odszkodowania, podsuwają do podpisania umowę pełnomocnictwa. Gdy firma ubezpieczeniowa wypłaca odszkodowanie, spora jego część (znacznie większa niż standardowe kilka procent) trafia do „łowców odszkodowań”.
Humor ubezpieczeniowy: (c) Ubezpieczenia.top